bywam jak wiatr zawieje... Gocław się kłania. rodzina tam zamieszkuje. ja od ok 6 lat na banicji dobrowolnej w Krakowie.
Zeni. rację masz! ja na wiosnę sąsiadom też okna wyjmę ale hurtowo wymienię je za motorynkę po dachowaniu albo łódź podwodną z wycieraczkami! takam zołza!
riv
'Nie umrzesz za mnie, więc nie mów mi jak mam żyć...'
co do okien. praawie trafiłaś, fajnie by było z tym lombardem... ale niestety jest odwrotnie, musze do interesu dpłacać, ostatnio jak postanowiłem że umyje okna w kuchni to przy pierwszym wybiłem szybę... gdzie tu więc interes? tfu (żeby nie było znów głupich skojarzeń) biznes
300 dni później. wszystko było tak samo.... wszystko się zmieniło. i to był konstans.
hmmm... z kilku powodów. zanim życie zaplątało mi ścieżki w W-wie, poznałam Kraków w 3 dniach szkolnej wycieczki z LO. i obiecałam sobie, że właśnie tu się przeprowadzę i będę budowała swój świat. i próbuję już 5 czy 6 lat. W-wa nie ma dla mnie duszy, Kraków ją ma. a ja potrzebuję duszy do życia.
riv
'Nie umrzesz za mnie, więc nie mów mi jak mam żyć...'
e... duszę to trzeba w środku mieć "niezależnie jak daleko podążysz szczęścia nie znajdziesz, puki nie znajdziesz go w sobie..." czy jakoś tak to szło.. widzisz. ja w warszawie bywam tylko na uczelni . a wcześniej to w ciągu 2 lat byłem 2 -3 razy po sprzet do roboty.. a moje serce i tak jest w szczecinie. choć milanowiakiem sie czuję juz dawno...
300 dni później. wszystko było tak samo.... wszystko się zmieniło. i to był konstans.