Zastanawiam się po co to...znaliśmy ją wszyscy tylko 1 miesiąc. Młoda kobieta , 42 lata moja wychowawczyni była i nie ma. Zmarła , zawał. Dlaczego ? Po co ? Tylko jeden miesiac , tak się starała przypaść nam do gustu nawiązać z licealistami ten specjalny kontakt...wszyscy płakali , ja też. Dzisiaj msza chyba nie wiem co się ze mną dzieję , jest żałoba a reszta uczniów ma to generalnie w d... przepraszam nie mogę inaczej , ludzie są podli teraz to wiem , przepraszam za to że pisze tu coś takiego ale łatwiej mi się tu wypłakac na piśmie..To jest bez sensu zdrowa , mloda kobieta i tak szybko odeszła tylko po jednym miesiacu. W piątek była a w poniedziałek już jej nie było. Smutne. Siedzę przez te dwa dni od momentu kiedy się dowiedzieliśmy jak zahipnotyzowana i jakoś tego nie rozumiem..nie znałam jej dobrze tylko parę godizn razem wszyscy spędziliśmy ale co człowiek ma w sobie że aż tak się przywiązuję i że po prostu jest mu przykro i płaczę ciągle płaczę . Czy zostaniemy zaproszeni na pogrzeb ? Czy rodzina będzie tego chciała ? Nic nie wiemy i tylko pytamy: jak ?! jak można odebraż takiej osobie życie ? jak można odebrać je komukolwiek?
Dowiedziałam się dzisiaj że powinnam schować swoje marzenia głęboko w kieszeń i się zamknąć bo bajki zdarzają się tylko pięknym królewnom...chyba mam dość..wszystkiego.
Przepraszam naprawdę przepraszam za ten wpis..jest mi lepiej chociaż trochę.