Pani Krysiu,
A już miałam miły dzień i chciałam relaxacyjnie coś miłego do Pani napisać licząc na wywołanie uśmiechu na Pani twarzy...z drugiej strony kabla...
A tu taki news.
I z kim Pani teraz na te wakacje pojedzie?
(A teraz nie ma z kim porozmawiać i to jest najgorsze. Reszta już jest bez znaczenia. Jak ktoś mnie na przykład zapyta, z kim bym chciała pojechać na wakacje, to ja bym chciała pojechać na wakacje z Leszkiem Kołakowskim!)
To za dużo rewelacji jak na 7 dni jak dla mnie.
No dziś to już mam wrażenie że już wszyscy umarli. No przesadzam, ale jednak...
No młody nie był, ale w jakiej formie intelektualnej!
Chodź patrząc z boku zabrzmi to może okropnie i cynicznie,
przynajmniej dwaj ostatni "z listy nazwisk" nie męczyli się długo z uporczywym, męczącym leczeniem.
Mam nadzieję że Pani rozumie co chce przez to powiedzieć...
(ktoś mnie kiedyś "zlinczował" za podobne stwierdzenie)
Ja tam sobie "wybrałam". Chce umrzeć na rozległy udar pnia mózgu we śnie.
Czego i Pani życzę (za conajmniej 30 lat!)
Jak się Pani domyśla na taki udar umiera się bezboleśnie, się po prostu przestaje oddychać we śnie i już. Po prostu się następnego dnia nie wstaje do pracy.
aaa.. jak już mowa o tym samym temacie od dłuższego czasu:
http://www.youtube.com/watch?v=JVRt8Bx7JDY
zawsze wydaje mi się jak tego słucham że
tu odejść to słowo ostateczne, a nie tylko takie zwykłe odejście
dla mnie to odchodzący jest martwy, a ten "do zabrania" żywy...
chciaż niby w tekście jest na odwrót
mam chyba jakieś "skrzywienie"
No nic. To ja dziś może jednak tylko z życzeniami ZDROWIA
Myślę o Pani ciepło.
A może zdrowotnie brzmi lepiej?
ps. Któregoś dnia zastałam na moich drzwiach w Instytucie:
dowcipy nie bardzo pasują do powagi tematu,
ale ktoś tu Pani pisał że ma Pani dbać o siebie, a Pani na to że zapracowana...
mnie przykleili (chyba studenci) w podobnej sprawie...