Szanowna Pani Krystyno-ja jestem wariatką!Byłam wcześniej zarejestrowana jako "viola.sz"-ale teraz jestem"kasia.magda".Czytam Pani dziennik od początku do końca i od końca do początku i wyczytałam,że nie znosi Pani imienia"Violetta"zwłaszcza pisane przez "V".Wyobrażałam sobie,że gdy widzi Pani post ode mnie to myśli:"O nie!Znowu ta viola pisana przez"v".Ratunku!A tak jet lepiej.
A teraz anegdotka.
We wrześniu 1937 roku moja prababcia urodziła córkę i mówiła do męża:
-Idż zarejestrować córkę w urzędzie.Ma mieć na imię Halina.Halina.Ha-li-na.
A pradziadek na to:
-Co mi tyle powtarzasz,przecież głupi nie jestem.
W drodze do urzędu pradziadek powtarza:Halina...Halina....Halina...
W samym urzędzie pracownik pyta:
-Jak ma na imię córka?
-Zapomniałem,ale coś na "H"
-Helena?
-O właśnie!Tak,tak.Helena... Serdeczności na cały dzień...Kasia