Dzień dobry Pani Krystyno ;)
"Szczęście to ta chwila, co trwa, niepewna swojej urody.
To zieleń drzew, to dzieci śmiech.
Słońca zachody i wschody..."
Nieprawdopodobne, jak to wszystko umyka. Odchodzi. Na zawsze.
Jak czas płynie...
A czasami chciałoby się tak zatrzymać chwilę, przedłużyć jej trwanie...
Nigdy nie lubiłam morza. Albo raczej jeźdźić nad morze.
Za dużo ludzi. Zdecydowanie wolę góry.
Wspinać się. Pokonywać samą siebie.
Obecnie przechodzę najdłuższe wakacje swojego życia.
Już po maturze, po wynikach.
Koncówka rekrutacji na studia.
Jeszcze czekam.
I za miesiąc rozpocznę kolejny etap mojego życia.
Ostatnio wpadłam w jakąś fazę smętnych zastanawiań się.
Jak się człowiek wyciszy, uspokoi... może dostrzec wiele rzeczy.
Rzeczy, których w codziennej gonitwie nie zauważa bądź też zauważyć nie chce.
Wracałam dziś przez zamgloną Polskę.
Smutną jakoś niepotrzebnie.
Zimno, mokro... tak jesiennie już.
Przeraża mnie to wszytko.
To, co się teraz dzieje.
Ta żałosna grzebanina.
Jak usłyszałam o Herbercie - "cennym wspólpracowniku SB"...
Co oni wyprawiają? Herbert?
Ale na moment się zawahałam.
I wstyd mi za to.
Taki Wielki Człowiek!
Człowiek niezłomny, który nigdy nie wdawał się w żadne szarości.
Który mówił, że należy się wykrzywić, choćby za cenę życia.
Który pisał o wartościach - tak trudnych, ale jakże pięknych.
Niszczymy samych siebie.
W imię fałszywej wolności.
Brakuje nam prawdy i rzetelności - dokładnie tego, o czym pisał Herbert.
A winę zwalamy na tego, kto akurat nam stanie na drodze.
Narzekamy straszliwie. Utrudniamy sobie nawzajem.
Nie zbudujemy szczęśliwej Polski, dopóki nie zbudujemy szczęścia w sobie.
Logiczne.
Przydałoby się trochę zapału, pozytywnej energii.
I słońca...
Pani Krystyno,
pozdrawiam wakacyjnie.
Dobrze, że Pani jest. I, że jest Polonia.
Ja wierzę, że warto.
I dla Pani... zdjęcia z przedwczoraj ;)